sobota, 24 października 2015

Rozdział 26

Zayn schodząc na dół dostrzegł chłopaków siedzących w salonie. Zajął wolne miejsce obok Niall'a uprzednio witając się z pozostałymi. Wczoraj wszyscy doszli do wniosku, że nie warto się kłócić i, że muszą się pogodzić. Inaczej nie ma sensu dalej tworzyć zespołu. Jedno było pewne do tego żaden z nich nie chciał dopuścić więc zgodnie znaleźli kompromis. Wszyscy czekali na Lily. Musieli przekazać jej jaką decyzję podjęli. Malik wczoraj podjął równie ważną decyzję. W końcu opowie brunetce o wszystkim co wydarzyło się rok temu. Inaczej ustalenie z wczoraj nie dojdą do skutku.Dosłownie siedział, jak na szpilkach. Targały nim wątpliwości czy Lily go zrozumie? Czy będzie w stanie mu pomóc? Czy się od niego nie odwróci? Za wszelką cenę nie chciał do tego dopuścić. Brunetka stała się dla niego nadzieją na lepsze jutro. Może to wydaje się idiotyczne ale właśnie tak się stało. Ocknął się dopiero jak zjawiła się Lily.
- Co wy wszyscy macie takie miny? Stało się coś? - zapytała siadając.
- Na początek chcielibyśmy cię przeprosić za nasze zachowanie. - rozpoczął Liam. - Nie jesteśmy u siebie i nie powinniśmy tak postępować.
- Po prostu dla nas jest to trudne tym bardziej, że nasze problemy trwają już od dłuższego czasu. - dodał Louis.
- Ale zrobimy wszystko by to naprawić. - powiedział Niall i nastała cisza. Wszyscy oczekiwali na to, co powie Lily. Ta jednak patrzyła się na nich z nieodgadnioną miną. Dopiero po chwili posłała w ich stronę nikły uśmiech.
- No i świetnie. Mam tylko nadzieję, że robicie to dla siebie nie dla mnie. - powiedziała na co odetchnęli z ulgą. - Oczywiście tak jak mówiłam to jest ostatnia szansa. A teraz idziemy na śniadanie. - dodała.
W trakcie śniadania można było wyczuć jeszcze napiętą atmosferę. Chłopcy starali się warzyć słowa by nie narazić się Lily. Brunetka była bardzo rozbawiona sytuacją choć nie dawała po sobie tego poznać. Maria trajkotała nie dając nikomu dojść do słowa. Lizzy również podzielała postawę siostry jednak trochę gorzej jej to wychodziło. W końcu zaczęła się śmiać na, co wszyscy posłali jej zdziwione spojrzenie. Tylko Lily posłała jej rozbawiony uśmiech. - Nawet nie wiecie jak śmiesznie wyglądacie próbując mnie czymś nie obrazić. - powiedziała brunetka.
- Co?- spytał Niall.
- Lily próbuje wam powiedzieć, że macie zachowywać się naturalnie. - odpowiedziała Lizzy.
- Dokładnie. Bądźcie po prostu sobą. Okej?
- Okej. - odpowiedzieli jej chórem.
Lily wstała i już chciała wyjść, ale przypomniała sobie o czymś. - Zayn możesz do mnie za chwilę przyjść? Mam sprawę do ciebie.
- Mogę iść nawet teraz.

Razem wyszli z domu i skierowali się w stronę zagrody. Panna Eastwood starała się wymyślić sposób przekazania swojego pomysłu. Zayn zniecierpliwiony odezwał się pierwszy.
- Powiesz mi o co chodzi?
- Potrzebuję numer telefonu do Paul'a. Miałam gdzieś zapisany, ale chyba zgubiłam.
- I po to mnie ciągniesz przez pół rancza? - zapytał i parsknął śmiechem kiedy Lily skinęła twierdząco głową.- Mogłaś zapytać Liam'a.
- Nie. Właśnie o niego mi chodzi. Tęskni za swoją dziewczyną dlatego chciałabym ją tu zaprosić.
- I co ja mam z tym wspólnego?
- No właśnie to, że... tak jakby ty to zrobisz?
- Żartujesz sobie? Nie rozmawiałem z nią szmat czasu.
- Dobra okazja by to naprawić. Zadzwonimy do Paul'a i wytłumaczę mu o co chodzi. Chcę im obojgu zrobić niespodziankę, a ty mi w tym pomożesz. W ten sposób zrobisz pierwszy krok ku powrotowi do dawnego życia.
- A ty co z tego będziesz miała?
- Nawet mnie nie denerwuj. To jest właśnie wasz problem. Wszystko mierzycie miarą korzyści. - oburzyła się na co Zayn podniósł ręce w obronnym geście- No więc decydujesz się czy nie?
- Wchodzę w to wspólniczko.
- Świetnie. Spotkamy się za godzinę, jak skończę. - powiedziała Lily po czym zabrała się do pracy.
Po upływie godziny brunetka była zmęczona. Nie upłynęło zbyt dużo czasu, ale miała dużo zadań do wykonania. Usiadła na kilka sekund pod drzewem i wzięła kilka głębokich oddechów. Nie miała na nic siły i jedyne o czym marzyła to chwila wytchnienia. Jednak musiała dotrzymać danego słowa. Skierowała się w stronę domu gdzie miał czekać na nią Zayn. Udając się na górę dostrzegła go wychodzącego z pokoju. - Daj mi 15 minut.
- Okej. Zaczekam tutaj.
Po szybkim prysznicu wyszła ze swojego pokoju i docierając do Zayn'a gestem wskazała, żeby poszedł za nią. Weszli do jednego z pokoi obok jej sypialni. Było to niewielkie pomieszczenie o grafitowych ścianach wyposażone w masywne regały i wielką kanapę. - Siadaj. Tutaj nikt nie będzie podsłuchiwał.
- Wyglądasz na zmęczoną.
- Normalnie odkryłeś Amerykę - powiedziała Lily. - Masz ten numer? - dodała na, co mulat wyjął swoją komórkę.
- Ja nie mam tu zasięgu więc raczej się nie przyda.
- Mogę na chwilę? - zapytała na, co dostała wspomniany przedmiot. - Już działa. Dzwoń.
- Jak...- zaczął Zayn, ale widząc minę Lily wybierając odpowiedni numer wcisnął zieloną słuchawkę. - Dam na głośnomówiący. - dodał. Po kilku sygnałach Paul w końcu odebrał.
- Witaj Zayn. Miło, że dzwonisz.
- Taa... - odpowiedział na, co otrzymał wzrok typu "zachowuj się". 
- Masz jakąś sprawę do mnie?
- Tak jakby...
- Tylko mi nie mów, że Lily wywaliła cię z rancza. - powiedział Paul przez co brunetka postanowiła się włączyć do rozmowy.
- Cześć Paul. Nie, jeszcze go nie wywaliłam z "La luny". Możesz być spokojny.
- O... Witaj Lily. Cieszę się, że tego nie zrobiłaś.
- Jak na razie nie, choć muszę przyznać, że ja również mam ograniczone pokłady cierpliwości.
- Co oni znowu wyczynili?
- Długo by opowiadać, ale nie po to dzwonimy.
- Możecie mi powiedzieć o co chodzi?
- Chodzi o Liam'a. Nie może sobie znaleźć miejsca, bo tęskni za swoją dziewczyną. Zayn bardzo się tym przejął i wpadł na pomysł, żeby sprowadzić tu Katie. Mógłbyś mu pomóc?
- Oh... Świetnie to słyszeć, że wracasz do żywych. A co do sprawy to wszystkim się zajmę i jeszcze zadzwonię.
- Dzięki Paul. Tylko nie mów jej nic. Chcemy, żeby to była dla nich niespodzianka.
- Jasne. Do usłyszenia.
- Pa.
Wyłączając telefon Lily wpatrywała się intensywnie w Zayn'a.
- No co?
- Mógłbyś być bardziej miły.
- Serio? Dlaczego powiedziałaś, że to mój pomysł?
- Tak będzie lepiej. Wystarczy ci taka odpowiedź?
- A mam inne wyjście? - zapytał na co Lily pokręciła przecząco głową.
- Jeżeli to wszystko to wybacz, ale chciałabym odpocząć.
- Jasne, ale później chciałbym z tobą porozmawiać.
- Okej. Przyjdź tu za godzinę. - powiedziała brunetka, na co Zayn skinął głową i wyszedł z pokoju.
Lily położyła się na kanapie i natychmiastowo zasnęła.

Równo po godzinie zjawiłem się pod drzwiami pokoju. Stałem przez chwilę nie wiedząc czy zapukać czy wejść. Ostatecznie zdecydowałem się na drugą opcję. Właśnie zbliżała się wielka chwila prawdy dla mnie. Nie wiem czego mam się spodziewać i to mnie najbardziej przeraża. A co jak faktycznie Lily uzna, że jestem winny? Wtedy to bym się jeszcze bardziej załamał. Ku mojemu zaskoczeniu Lily smacznie spała. Wyglądała tak spokojnie i niewinnie, że nie miałem serca jej budzić.Wcześniej wyglądała na bardzo zmęczoną. Zdecydowanie zbyt dużo pracuje, a my nawet nie potrafimy pomóc. Po cichu skierowałem się z powrotem, ale oczywiście musiałem na coś wpaść robiąc hałas. Brunetka poderwała się wystraszona dopiero po chwili skupiając wzrok na mnie. Wtedy zauważyłem na jej twarzy jakby ulgę? - Przepraszam, nie chciałem cię obudzić.
- Daj mi sekundę. Zaraz przyjdę. - powiedziała i szybko wyszła z pomieszczenia. Zauważyłem w jej oczach jakąś dziwną emocję. W pierwszej chwili wyglądało to jak przejaw strachu. Czego ona się obawia? Chciałbym się o niej wszystkiego dowiedzieć. Jednak to nie jest takie proste. Sama niewiele o sobie mówi, a jak próbuje o coś zapytać to mnie zbywa. Niestety brunetka jest bardzo tajemniczą osobą do, której trudno dotrzeć. Pod tym względem to idealnie się dobraliśmy. Uśmiechnąłem się mimowolnie i nim zdążyłem się obejrzeć Lily zjawiła się ponownie. - Siadaj i mów o co chodzi. - powiedziała. Wyglądała już, jak zwykle. Z tą swoją stałą miną i lustrującym wzrokiem.
- Przyszedłem, żeby w końcu ci wszystko wyjaśnić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy