To co się ostatnio dzieje w zespole mocno niepokoi Paul’a
jak i cały zarząd. Menedżer zachodzi w głowę co takiego się wydarzyło, że jego
podopieczni stracili motywację i chęć do tego czym się zajmują. Co raz częściej
docierają do niego informację, że chłopcy ciągle się spóźniają i są niechętnie
nastawieni do swoich fanów. Mężczyzna od tygodnia zastanawia się co mógłby
zrobić, żeby poprawić atmosferę w zespole, a tym samym uchronić go przed
rozpadem. Nie oszukujmy się dalsze traktowanie fanów w ten sposób mogłoby do
tego doprowadzić.
Rozmyślając nad całą sytuacją mężczyzna zaczął przyglądać się
zdjęciom wiszącym na ścianie. Obserwując kolejne zdjęcie dotarł do obrazu
pięknego rumaka. W ten go olśniło. „La luna” - wykrzyknął w myślach. To
fantastyczny pomysł zabrać tam chłopaków. Sam chętnie zobaczył by Tom’a swojego
przyjaciela, którego nie widział od lat. Pomyślał, że wysyłając tam zespół nie
tylko będą mogli tam odpocząć, ale także jeśli popracują może w końcu docenią
to co mają. Po wykonaniu serii telefonów menedżer ucieszył się, że jego pomysł
spotkał się z aprobatą zarządu. Paul szybko odszukał dane adresowe swojego przyjaciela.
Szybko wykręcił numer telefonu i niecierpliwie czekał aż ktoś odbierze.
-Ranczo „La luna”. W czym mogę pomóc?
-Dzień dobry. Z tej strony Paul Higgins. -Czy zastałem
Tom’a? chciał powiedzieć, ale przeszkodziła mu rozmówczyni.
-Jeżeli dzwoni pan w sprawie rancza to nie…
-Nie! Chciałem się dowiedzieć o możliwość wynajęcia pokoi na
ranczu ?
-Oh. Oczywiście. Po prostu pomyślałam zresztą nie ważne. Na
jaki czas potrzebuje Pan tych pokoi?
-Na jakiś miesiąc – odpowiedział niepewnie.
-Miesiąc? Co prawda jest taka możliwość ale w przypadku tak
długiego terminu musi Pan osobiście potwierdzić rezerwację.
-Osobiście?
- Najlepiej jak Pan po prostu tu przyjedzie w tym dniu od,
którego chce zostać.
-Dobrze.
-Nie ma w tej chwili właścicieli rancza dlatego proszę podać
jakiś namiar na siebie, żebym mogła zapisać rezerwację.
-Oczywiście. Proszę zapisać Paul Higgins 666-666-666.
-Dziękuję. To do zobaczenie.
-Do widzenia.
Co za intrygująca rozmówczyni – pomyślał Paul. Prawie nie
dała mi dojść do słowa. Po otrząśnięciu się z rozmowy menedżer postanowił
poinformować o swoich planach chłopaków. Jeden sygnał… drugi… trzeci…
-Cześć Paul. O co znowu chodzi?
-Za pół godziny widzę was w swoim biurze. Wszystkich. Mam
coś pilnego do przekazania.
-Ale..
-Nie ma żadnego ale Liam. Do zobaczenia za pół godziny. Jeżeli
się nie zjawicie to sam wpadnę ale wtedy to nie będzie przyjemna wizyta.
Szatyn z nietęgą miną wszedł do salonu gdzie Harry, Louis i
Niall siedzieli bezczynnie na kanapie wgapiając się w telewizor.
-Zbierajcie się za pół godziny mamy być u Paul’a.
-Nigdzie nie idę- mruknął Louis.
-Ruszcie się. To coś bardzo ważnego. Chyba nie chcecie
powtórki z rozrywki.
Ostatnim razem gdy zespół się nie zjawił na umówionym
spotkaniu menedżer urządził im taką awanturę, że pewnie na drugim końcu Londynu
było go słychać. Wtedy zagroził nawet, że rozwiąże One Direction. Miał już dość
lekkomyślności chłopaków. Od tamtego czasu sytuacja minimalnie się poprawiła
jednak nie tego oczekiwano od zespołu. Ta „rozmowa” najbardziej wpłynęła na
Niall’a. Chłopak był przerażony wizją rozpadu zespołu. Nie chciał aby do tego
doszło. W sumie to dzięki niemu nastąpiło to minimalne polepszenie. Pozostali
widząc, że Niall z ciągle uśmiechniętego blondasa zmienił się w zatroskanego
chłopaka postanowili trochę ograniczyć imprezowy styl życia.
-Dobra zbieramy się –powiedział Niall
-Paul trochę pomarudzi i da nam spokój.-stwierdził Liam.
-Dobra. –odparł Harry.
-Niech Wam będzie.- mruknął Lou.- Ale kto pójdzie powiadomić
Zayn’a ?
W salonie zapadła cisza. Po tym co się wydarzyło rok temu
Zayn zamknął się w sobie. Cały czas siedzi w swoim pokoju i prawie w cale się
nie odzywa. Z początku chłopcy próbowali z nim rozmawiać ale nie widząc żadnej
reakcji z czasem odpuścili. Rozumieli, że mulatowi jest ciężko no ale ile można
gadać jak do ściany? W końcu stwierdzili, że nie ma sensu dalej próbować
wyciągnąć go z czarnej dziury. Jeśli będzie chciał to sam się kiedyś odezwie. A
co jeśli tak się nigdy nie stanie?
W sumie od Zayna wszystko zaczęło się psuć. Kiedy wreszcie
chłopcy odpuścili nic nie było tak jak dawniej. Niby przebywali ze sobą ale nie
dogadywali się tak jak wcześniej. Tylko Niall miał jeszcze nadzieję, że w końcu
będą jedną rodziną jak rok temu. Wierzył, że uda się to naprawić.
-Dobra ja pójdę – zaoferował się Liam- A wy idźcie się
ogarnąć jak najszybciej.
Szatyn udał się na piętro do pokoju Zayn’a. Zapukał jednak
jak zwykle odpowiedziała mu cisza. –Zayn? Mogę?- żadnej reakcji. W końcu wszedł
do pokoju. Mulat jak zwykle tępo wpatrywał się w okno.- Zbieraj się za pół
godziny mamy być u Paula. To pilne.
-Zostaw mnie w spokoju- odparł Zayn.
-Przecież wiesz, że jakby to nie było coś ważnego to bym tu
nie przychodził.
-Odwal się.
Szatyn zirytowany zachowaniem przyjaciela w końcu wybuchnął-
Zayn do cholery! Od tego wypadku minął już rok, a ty ciągle tu siedzisz i nic
nie robisz.
-Nie waż się tak mówić- warknął mulat.
Niewzruszony Liam kontynuował dalej- Otrząśnij się wreszcie.
Wiem, że ci trudno, ale i tak nic nie możesz zrobić.
Zayn wzburzony słowami Liama poderwał się z zajmowanego
miejsca i przycisnął go do ściany.-Gówno wiesz jak się czuje!
-Przestań - Li odepchnął mulata- Myślisz, że dla nas to jest
łatwe? Kiedyś gdy któryś z nas miał problem rozmawialiśmy ze sobą a teraz?
Zastanów się nad tym co robisz. Niall jest przerażony, że Paul nie wytrzyma i
rozwali zespół. Naprawdę tego chcesz?- Po chwili ciszy Li dodał- Za 10 minut
widzę cię na dole. Jeżeli nie to wyciągniemy cię siłą z tego pokoju- i wyszedł.
Zayn zastanawiał się nad tym, co powiedział mu Liam. Ten rok
był dla niego ciężki ale nie powinien tak się zachowywać. Pozostali byli dla
niego jak bracia a on jak się zachował. Może Liam miał rację? Przez niego
zespół może się rozpaść. A co gorsza może stracić przyjaciół. Czy na tym mu
zależało? Po chwili wstał i poszedł się przyszykować na spotkanie.
W tym samym czasie 3/5 One Direction czekało gotowe na dole.
Kiedy zobaczyli Liama Louis mruknął –Co znowu nie chce iść?
-Taa.. o mały włos i by mi przyłożył.
-Co? Ja już nie wiem co o tym myśleć- krzyknął Harry
-Powiedziałem mu parę rzeczy i tak się wkurzył, że prawie
dostałem.
-Chłopaki to nie jest normalne. Rozumiem, że to dla niego trudne,
ale nie powinien traktować nas jak wrogów- odparł cicho Niall.
W tym czasie ze schodów zszedł Zayn i nie zaszczycając
nikogo spojrzeniem skierował się do samochodu.
-Mówiłem, że ma nas za wrogów, przyjaciel tak się nie
zachowuje.-mruknął Niall i z pozostałymi podążyli jego śladem .
Droga do biura przebiegła w absolutnej ciszy. Harry z
Niall’em siedzieli na Twitterze, Louis słuchał muzyki, Liam patrzył w okno a
Zayn jak to Zayn nie zwracał na nic uwagi. Rozmyślał nad tym co powiedział
Niall. Zrobiło mu się przykro, że blondyn tak myśli. Przecież nie traktował ich
jak wrogów. Czyżby? dodała podświadomość.
To wszystko jest takie popieprzone - pomyślał.. Gdybym od początku z nimi
porozmawiał może było by inaczej? Nie powinienem wyżywać się na nich. Przecież
to moi przyjaciele. Są dla mnie jak bracia, a teraz myślą, że mam ich za
wrogów. Po prostu jestem zły na cały świat, a ich troska doprowadzała mnie do
szału. Nie zmienia to faktu, że nie
powinieneś tak robić. Oni się po prostu martwili. Taa.. powinienem ich
przeprosić ale to takie trudne. Chyba do
reszty mnie popieprzyło, że rozmawiam sam ze sobą.
Moje przemyślenia przerwał Harry oznajmiając, że już
dojechaliśmy. Po przybraniu sztucznego uśmiechu wyszedłem z pozostałymi z
samochodu kierując się, ku rozpaczy fanów, prosto do budynku.
-W końcu raczyliście się pojawić. Mieliście być godzinę
temu-krzyknął Paul.
-Sorry Paul mieliśmy małe komplikacje- powiedział Liam
zerkając na Zayn’a.
-Dobra siadajcie mam coś bardzo ważnego do przekazania, ale
macie mi nie przerywać.-Chłopacy niechętnie kiwnęli głowami po czym menedżer
kontynuował -Nie podoba mi się wasze ostatnie zachowanie. Zauważyłem, że
brakuje wam motywacji do pracy, dlatego postanowiłem to zmienić.
4/5 One Direction spojrzało na Paul’a zdziwieni. O co takie
halo? Przecież koncertują, udzielają wywiadów, a co do spóźnień przecież
każdemu się to może zdarzyć. Przecież nie mogło być tak źle. A może było?
-O co chodzi?- odezwał się po chwili Liam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz